Pomścić czy brać w policzek...

Wydaje się, że od czasu IV RP najistotniejszą potrzebą sympatyków PiS-u i mediów toruńskich jest szybka likwidacja palącego poczucia niesprawiedliwości. Głównie tej wynikającej ze świadomości, iż krzywdy nie zostały pomszczone. Co ciekawe, czym bliżej Kościoła, tym głośniejsze wrzaski domagających się zadośćuczynienia. Mają oni może w tym usilnym domaganiu się niejaki dyskomfort, bo przecież sam Jezus nakazywał, by zamiast szukać odwetu raczej nadstawić drugi policzek. Ale cóż mógł wiedzieć Jezus o cierpieniu i upodleniu ojczyzny krzyczących? No i patrząc w drugą stronę, czym dalej od kościołów, tym ludzie wydają się miłosierniejsi. Lewica Napieralskiego jawi się jako prawdziwy absolut miłosierdzia i zapominania krzywd. Zwłaszcza stanu wojennego. Ale zostawmy tego człowieczka i jego partię w spokoju. Ciszej nad grobem, zwłaszcza w dzień zaduszny.
Wróćmy do pokrzywdzonych.
Jakiś czas temu jeszcze bywało, że krzyczeli oni iż to cały naród domaga się sprawiedliwości i pomszczenia krzywd wszelkich. Teraz, kiedy poparcie dla prawych i sprawiedliwych nieprzyjemnie spadło, a tamtym drugim ohydnie wzrosło i w owym wzwodzie brzydko trwa i trwa, częściej oskarżają naród, że pamięć utracił, nie dba, zapomina o ważnej, krwawej historii swojej. (Zauważmy, że historia i krzywdy zawsze sprytnie zmieszane są ze sobą, jednym cierniem w ustach niepomszczonych się stając) . Potem zaraz jednym tchem wykrzyczany zostaje zarzut braku patriotyzmu i deptania świętych grobów. A księża nawołujący do "miłowania nieprzyjaciół waszych" są traktowani jako potencjalni TeWu.
A tymczasem czas ucieka. Kaci się starzeją, ci co pamiętają ich przewiny tracą pamięć. Wydaje się, że większość ofiar dawno już wybaczyła swoim oprawcom, pogodziła się z krzywdami i sobą, żyje normalnym, spokojnym, choć niełatwym życiem. Próbuje zapomnieć. Ale nie krzykacze. Ci do grobu pamiętać będą i zapomnieć nikomu nie dadzą. Święte, cholera, sumienie narodu. Tatuują sobie poczucie tej ogólnonarodowej krzywdy na czołach i obnoszą z miną cierpiętnika i zaciśniętymi piąsteczkami. Wypisują bzdury w jeszcze bzdurniejszych mediach. Potem czytają te głupoty i się w silnym poczuciu niesprawiedliwości utwierdzają. I mszczą się jak potrafią. Czasem pluną w mikrofon wrogiej telewizji, albo torebką zdzielą nieprzyjazną redaktorkę. Wydaje się, że wrogami ich nie są już ci co krzywdzili, bo czasem im samym przykro patrzeć na roztrzęsionych starców, ciąganych po sądach, którym święty Piotr brzęczy już łańcuchami. Oni sobie szukają winnych raczej wśród tych co to krzywdy narodowe zapominają i co ich słowami Jezusa «miłujcie waszych nieprzyjaciół» niepotrzebnie denerwują. Za lat kilkadziesiąt ich dzieci z wpojonym przez rodziców poczuciem krzywdy wrzeszczeć będą pod kościołami, sądami, w Sejmie, że krzywdy trzeba mścić, bo tego wymaga elementarne ludzkie poczucie sprawiedliwości. Ale jakie krzywdy, komu wyrządzone i przez kogo, wiedzieć będą tylko oni sami. Bo naród, mam wielką nadzieję, wybaczy i zapomni. Amen.

Komentarze

Popularne posty