Piękna Sarah

I weekend minął. Jak z bicza trzasnął. Nawet nie wiem jak to się stało, że tak przeleciał niczym bolid Kubicy. Nic nie napiszę a propos Kubicy i jego bolidu, bo dość już nerwów straciłem w czasie wyścigu. Napiszę za to a propos nerwów. Żona oczywiście nie rozumie moich emocji. Trochę udaje, że rozumie. Czasem pyta - "Jak tam Kubica?". "- Idzie jak burza" - odpowiadam, choć cały drżę, czy to się źle nie skończy w tej ulewie, z tym nietrzymającym się drogi bolidem. Cieszę się, że żona choć udaje zainteresowanie, by moje nerwy stargane trochę odciążyć. Czasem trudno, w pojedynkę, poradzić sobie z emocjami. Tak więc opowiadam żonie cierpliwie dlaczego Kubica startuje z dziesiątej pozycji, skoro niedawno wygrał wyścig i musi się przebijać zamiast mknąć za Hamiltonem do mety. Żona była wówczas (kiedy Kubica wygrywał) akurat w Warszawie i musiałem radzić sobie sam. Mogłem oczywiście zadzwonić do Mariana, ale on, zblazowany cynik, tylko by mnie zdenerwował jakąś ironiczną uwagą. Dlatego pozostaję przy żonie. W końcu po to trochę są, by mężom pomagać w ciężkich sytuacjach życiowych.

A propos tym razem żon. Ostatnio zajrzałem do Świętej Biblii. Oto jak senior Abraham, ulubieniec Boga, sprytnie posłużył się małżonką, by uratować wybrany przez Boga naród. Otóż przed wejściem do Egiptu wytłumaczył swojej kobiecie, że skoro jest tak piękna jak w swej zachwycającej istocie jest, to on z nią jako żoną wejść tam nie może. Ponieważ nie uchodziło w tamtych czasach brać sobie fajnej małżonki bliźniego swego żywego, zwykle odrąbywano wcześniej bliźniemu łeb. Działo się to pamiętajmy jeszcze przed Chrystusem i jego twardymi zasadami moralnymi. Abraham obawiając się, że pozbawiony może zostać żony, dobytku i głowy, kazał sprytnie małżonce udawać siostrę. Co też ta, jako że wówczas żony były bardziej zdyscyplinowane, uczyniła. Ponieważ, jak mówiłem, była pięknością nieprzeciętną (choć dodajmy nieco już w latach), natychmiast wziął ją na swój dwór faraon i uczynił ulubioną nałożnicą. Abrahama zaś sowicie za nią wynagrodził stadem bydła i innymi dobrami. Natomiast Bóg spuścił na Egipt dziesięć plag znanych potem jako egipskie. Bóg wiedział dobrze, że cudzej żony brać nie wolno i słusznie się na faraona rozsierdził. Prawdopodobnie przeoczył fakt, że Abraham trochę oszwabił Egipcjanina. Faraon żalił się potem Abrahamowi tymi oto słowami: "Cóżeś mi uczynił? Czemu mi nie powiedziałeś, że ona jest twoją żoną? Dlaczego mówiłeś: że to moja siostra, tak że wziąłem ją sobie za żonę? A teraz - oto twoja żona; zabierz ją i idź!"
Abraham zabrał zatem cały dobytek wraz z narodem i ze stadem bydła, które otrzymał od faraona za żonę-siostrę i poszedł.
Takie to były czasy, zwyczaje i sprawiedliwość boska onegdaj.
Nie to co teraz.

Komentarze

Popularne posty