Szeroki tyłek żony Mariana
Kilka dni nie pisałem, bo mówiąc prawdę, nie było o czym. Praca, praca, jeszcze raz praca. Dziś zaczyna się weekend, więc ochota jest i do pisania, i do życia w ogóle większa. Kanapa sprawuje się doskonale, choć po rozłożeniu wielka jest jak lotnisko. Wystąpił przez to problem z kołdrą. Jeśli żona położy się na skraju swojej części, a ja swojej, to kołdra leży pośrodku. Między nami, a my marzniemy. Choć mamy kołdrę pełnowymiarową 180x200. No i kupić trzeba kołdrę większą. Może 200x220? Albo dwie 160tki. No i znów te wydatki. Tak to jest. Kupi człowiek jedno, podwyższy sobie standard życia, już pojawia się na horyzoncie nowa konieczność zmiany innych elementów, które od standardu odstają. Marian twierdzi, że kobiety są za szerokie w tyłkach i dlatego jak śpią na boku to żadna kołdra tego nie obejmie. Patrzę właśnie na śpiącą żonę i faktycznie leży na boku i jest dość wysoko. Ale bez przesady Marianie!
Wrócę na moment do zmian na lepsze, które pociągają za sobą inne, bolesne zmiany. Będąc w IKEI w sprawie kanapy kupiliśmy żeliwną patelnię. Patelnia waży tonę, ale jest piękna. W kolorze oliwkowym. Po przepaleniu nic do niej nie przywiera, a jarzyny smakują bosko. Nawet wołowina rozpływa się w ustach. Pod warunkiem, że wcześniej moczona w dobrej zalewie przynajmniej dzień. I jak szybko się gotuje. Luksus nowej patelni wymógł na nas konieczność zakupu garnka żeliwnego, albo nawet dwóch, bo przecież w tym gównie w którym dotąd gotujemy, gotować po prostu już się nie da!
Pamiętać trzeba, by bez potrzeby nie majstrować przy standardzie swojego życia. Bo mogą nastąpić przerastające nas konsekwencje.
PS. Posłucham sobie na dobrą sobotę Erolla Garnera jak mruczy i szatańsko przy tym przebiera paluchami.
Wrócę na moment do zmian na lepsze, które pociągają za sobą inne, bolesne zmiany. Będąc w IKEI w sprawie kanapy kupiliśmy żeliwną patelnię. Patelnia waży tonę, ale jest piękna. W kolorze oliwkowym. Po przepaleniu nic do niej nie przywiera, a jarzyny smakują bosko. Nawet wołowina rozpływa się w ustach. Pod warunkiem, że wcześniej moczona w dobrej zalewie przynajmniej dzień. I jak szybko się gotuje. Luksus nowej patelni wymógł na nas konieczność zakupu garnka żeliwnego, albo nawet dwóch, bo przecież w tym gównie w którym dotąd gotujemy, gotować po prostu już się nie da!
Pamiętać trzeba, by bez potrzeby nie majstrować przy standardzie swojego życia. Bo mogą nastąpić przerastające nas konsekwencje.
PS. Posłucham sobie na dobrą sobotę Erolla Garnera jak mruczy i szatańsko przy tym przebiera paluchami.
Komentarze